Wbrew pozorom, są różne dmuchawce. W moich zbiorach znalazł
miejsce prawdziwy „mutant”... ogromny dmuchawiec, który wyglądał jak kudłaty,
wielki pompon o średnicy 10 cm.
Miły w dotyku, puchaty i co ciekawe zachował
swoją kulistą strukturę zdecydowanie dłużej od, zapewne znanego wszystkim, dmuchawca mniszka lekarskiego, który często rozsypuje się już w chwili
zdejmowania go z trawnika.
Porównałam pojedyncze nasionka trzech różnych gatunków
dmuchawców... pięknie prezentują się razem.
Ten największy wygląda trochę jak misternie upleciona sieć
ale kiedy zatopiłam go w żywicy zdecydowanie zyskał na urodzie.

Żywica
uwypukliła tylko główne nitki parasolowate a pozostałe jakby rozpłynęły się w
niej. A tak naprawdę to są one w żywicy zupełnie niewidoczne. Jedynie o ich
istnieniu świadczy srebrny brokat, który wygląda jakby zatrzymał się na ich
poziomie.
Jest widoczne nawet z
pewnej odległości, gdyż połyskuje w żywicy jakby było wykonane ze srebra.
Złudzenie optyczne sprawia, że na niektórych zdjęciach
połyskuje złotawą barwa, ale jest to spowodowane żółtym, słonecznym światłem
jakie, w tym momencie, wypełniało pomieszczenie.
Nasionko zostało ozdobione tłem w kolorze indygo, który czaruje
nas swoją niesamowitą barwą, zmieniającą się w zależności położenia, od fioletu
do niebieskiego.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz