Czy można zjeść ciastko i mieć ciastko?
W przypadku tego, o czym chcę dzisiaj powiedzieć jest odwrotnie jak z
tym ciastkiem, mamy dwa w jednym... oryginalną
ozdobę wystroju wnętrza i
przyszłe naszyjniki z żywicy razem. Jak to możliwe?
Wszystko zależy od wybranej
technologii wykonywania biżuterii z żywicy.
Mimo sprzedaży naszyjników ozdobę
mamy nadal.

Ile osób to tyle pomysłów...
a najlepsze są te proste i
łatwe do zastosowania.
Kiedy pasują do naszych możliwości i predyspozycji to
jest już super.
Jest jeszcze jedna prawda... praktycznie wszystko jest
możliwe do wykonania, tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, że umiemy
to coś zrobić.
Robiąc biżuterię z żywicy, często dokonuję małych odkryć,
które zazwyczaj poprawiają jakość pracy i tak jest z łączeniem srebrnego bolca,
czy haczyka z np. kulą z żywicy, czy detalem o innym kształcie.
Robię to po całkowitej obróbce elementu z żywicy. To jest dla mnie spory
atut, gdyż łatwo jest szlifować i polerować taki detal, gdy dostępna jest cała
powierzchnia.
Ułatwiłam ten proces prostymi drobiazgami.
DIY to jest dość proste...
Wystarczy lekki, chropowaty ślad na gładkiej powierzchni
żywicy a wiertło nie będzie ślizgało się po niej. Drugi temat, to głębokość
wiercenia... robię ograniczenie na wiertle... naklejam pasek z kolorowej taśmy.
Mam gwarancję, że zachowam potrzebną głębokość otworu... co łatwo dostrzec na załączonych zdjęciach.
Mogę robić praktycznie nieograniczoną ilość kopii, które
dają poczucie komfortu, że mam zapas niektórych wyrobów bez blokowania srebra,
z którym później je łączę. A kolorowe kule w szklanej misie wyglądają jak
oryginalna ozdoba wystroju wnętrza.
Cieszę się z komfortu samej ich obróbki, bo mogę je
szlifować i polerować „na okrągło”z uwagi na to, że nic nie ogranicza powierzchni.
Kolorowa ozdoba wnętrza co chwilę zmienia swój wygląd z racji kolejnych, nowych przyszłych ozdób.